Po co?

Zastanawialiście się kiedyś, po co w ogóle ludzie podróżują? Po co porzucają swoje życie codzienne? Po co zaburzają swoje mniej lub bardziej ułożone życie? Po co MY to robimy?

Mówię MY, bo wierzę, drogi czytelniku, że skoro w ogóle zacząłeś to czytać, to albo sam już dokonałeś tego, albo wewnątrz Ciebie tkwi nadal „marzenie o dokonaniu destrukcji swojego dnia codziennego.

Jeżeli nie, to super. Nie daj się zalęgnąć tej myśli! Jeśli pozwolisz sobie rozmarzyć się na chwilę i zakiełkować idei o podróży w nieznane, do egzotycznych krajów, gdzie życie jest pozornie całkiem inne, to możesz być już na straconej pozycji. Bo musimy pamiętać, że niestety, ale myśl ma ogromną siłę sprawczą i od przelotnej myśli do jej realizacji jest zdecydowanie zbyt krótka droga.

W podróżowaniu nie ma nic naturalnego. Każdy żywy organizm dąży do przetrwania. Dla człowieka oznacza to zapewnienie sobie wszystkich podstawowych potrzeb wynikających z piramidy Maslowa. Czy podróże są odpowiedzią na nie? Chciałbym już teraz udzielić odpowiedzi na to pytanie, ale wydaje mi się, że byłoby to niesprawiedliwe wobec Ciebie (szczególnie jeżeli się ze mną nie zgadzasz).

Pierwszym stopniem piramidy Maslowa są potrzeby fizjologiczne. Mieszczą się na nim potrzeby: pożywienia, mieszkania, odzieży i prokreacji.

Czy podróżując zaspokajamy potrzebę pożywienia?

Zazwyczaj tak, ale przychodzą momenty, kiedy podczas wyprawy jest go za mało albo jedzenie kolejnej konserwy jest dla nas niewystarczające i mamy ochotę wreszcie zjeść pizze, albo hamburgera.

Inną możliwością jest też, że jedzenie kolejnej fascynującej, egzotycznej potrawy da jedynie efekt rewolucji żołądkowych. Wtedy powinna nam się zapalić lampka ostrzegawcza. W końcu nasz organizm dobrze wie, co jest dla niego dobre i w ten sposób wyraźnie krzyczy: WRACAJ DO DOMU!

Wśród tych opcji jest oczywiście też trzecia. Ta, w której trafimy na potrawy, które również zrobią rewolucję, ale wśród naszych kubków smakowych. Dostarczy nam niesamowitych bodźców zapachowych, zabierze w nieznane i całkowicie zmieni nasze spojrzenie na dotychczasową dietę. Co gorsza, pobudzi w nas też pragnienie na więcej.

Po co więc ryzykować?

Mieszkanie? Porzucamy nasze prawdziwe mieszkania i domy, aby zastąpić je lichymi namiotami, chwiejnymi łódkami i ciasnymi samochodami. Potrzeba snu często też zostaje zaspokajana przez ławki lub domy obcych ludzi, co nie daje nam nawet marnego substytutu własnego miejsca zamieszkania.

dlaczego podróżujemy

Odzież to zazwyczaj kilka par tych samych koszulek, majtek i skarpetek, które nie robią się ani nowsze, ani czystsze. Zmuszeni wtedy jesteśmy do zakupu lokalnej odzieży. O ile trafimy do miejsca, gdzie możemy wstąpić do jakiejś sieciówki to jeszcze wszystko w porządku. Co, jednak jeśli jedyną opcją będzie przyodzienie wytworów lokalnej mody i zaczniemy paradować w kusych „męskich spódniczkach, czy innym ponczo.

Nikt z nas nie jest też przez to bliższy prokreacji. Szczególnie że w domach większość z nas zostawia swoich małżonków, czy partnerów. Owszem często przez to, że wydajemy się bardziej egzotyczni, może łatwiej znaleźć przygodną znajomość. Oczywiście o ile akurat nie jesteśmy głodni, niewyspani i brudni. Jednak na pewno nie jest to szansa na stały związek i doczekanie się potomstwa. Jest jednak na to jedna szansa. Jeżeli nasza druga połówka podziela pasję do podróży, to wspólnie można podbić świat. Ostatnio stało się też bardzo modne pokazywanie jak podróżować całymi rodzinami, również z tymi najmniejszymi pociechami.

Więc podstawy naszej piramidy już legły w gruzach, a co za tym idzie cała piramida. No, ale dobrze przeanalizujmy też kolejne piętro. [Ciąg dalszy nastąpi]